„Chwila nieuwagi” opowiada o perypetiach sercowych i zawodowych studentki Julki, której w krótkim czasie życie wywraca się do góry nogami. Podczas porannej przejażdżki w dość niecodziennych okolicznościach poznaje Jarka. Okazuje się, że wiele ich dzieli, ale i wiele łączy. Wydawałoby się, że od tego dnia, może być już tylko coraz lepiej. W końcu niektóre rzeczy nie dzieją się przypadkiem. Ale czy na pewno?


   

          ...     

    Myśli Julki krążyły przede wszystkim wokół Kacpra, wydawało się jej, że może z tego być coś więcej, że do siebie pasują, a tu nagle niespodzianka, przykra niespodzianka. Julka patrzyła tylko pod koła, czuła, jak jej oczy robią się wilgotne. Z tego zamyślenia nie zauważyła, że oprócz niej do skrzyżowania leśnych dróg szybko podbiega jeszcze jakiś mężczyzna, który akurat zajęty był swoja MP3-ą. Zauważyli się dopiero, kiedy mężczyzna wpadł na Julkę, zrzucając ją z roweru. Żadne z nich nie było już w stanie niczego zrobić. Julka wyleciała z roweru, z impetem upadając na prawy bok; na szczęście na tyle daleko, że nie doleciał do niej jej rower, na którym o mały włos nie wylądowała współofiara tego całego wydarzenia. Julka przez kilka sekund leżała bez ruchu. W myślach próbowała poukładać sobie to, co się stało, w głowie jednak miała pustkę; słyszała tylko szybkie bicie swojego serca i silne pulsowanie w głowie. Po chwili zobaczyła nad sobą twarz młodego mężczyzny o ciemnych włosach.  

– Nic się pani nie stało? Przepraszam, nie zauważyłem pani. Słyszy mnie pani?  

Julka nie mogła wydusić z siebie słowa. Patrzyła na niego nieobecnymi oczami.  

– Może się pani poruszyć?

Julka obróciła się na plecy, miała rozerwane spodnie i było widać, że nie wyszła z tej stłuczki bez szwanku.

– O, udało się poruszyć, to najważniejsze. Głowa na szczęście nie wygląda na poobijaną. Proszę poruszać rękami i nogami. 

Julka po chwili zrobiła to, o co prosił.  

– Ok, jest dobrze.  

Julka uśmiechnęła się nieznacznie. Nie umknęło to uwadze jej rozmówcy. 

– Jarek jestem – przedstawił się, wyciągając w jej stronę rękę.  

– Julka. – Usłyszał w odpowiedzi. 

Julka chciała wyciągnąć do niego rękę, ale aż zasyczała z bólu.  

– Ok, w porządku, pomogę ci wstać. 

Jarek wziął Julkę za ramię, ale udało mu się ją tylko posadzić. 

– Muszę chwilę odpocząć. – Julce ciężko przychodziło mówienie. 

– Ok. Przepraszam cię, nie spodziewałem się, że o tej porze można tu na kogoś trafić. Zdarza mi się biegać tu w weekendy rano i zawsze są pustki. Ale ani trochę nie chcę się usprawiedliwiać.

Julka słyszała go jakby gdzieś z oddali, kiedy na niego patrzyła, stawał się coraz bardziej niewyraźny. 

– Wszystko w porządku? 

– Tak, ty sobie idź, a ja poleżę. Jakoś słabo się czuję, zaraz mi przejdzie.  

Julka była blada, Jarek miał wrażenie, że za chwilę zemdleje.  

– Oddychaj głęboko. 

 ...